Autor Wątek: Mówią "w Chinach bachorów jest bardzo dużo, więc niech pracują..."  (Przeczytany 1465 razy)

Offline wujcio Mariusz

  • Administrator
  • ******
  • Wiadomości: 120
    • Polska Historia Rodu DELUGA
Witam Serdecznie.
Dzisiaj wśród znajomych rozwinęliśmy temat chińskich zabawek, bombek i lampek na choinkę.
W telewizji było głośno o nawoływaniu do powszechnego bojkotu właśnie takich produktów chińskich. Pewnie już wszyscy o tym słyszeli.
Rzadko kto jednak o tym wcześniej wiedział (ja też nie wiedziałem); że produkcją kolorowych światełek i ozdóbek zajmują się w Chinach głównie dzieci. I nie jest to bynajmniej młodzież 17 letnia, ale dzieci w wieku nawet 11 lat; gdzieś to oficjalnie w mediach podawali.
I nie myślcie sobie, że jest to zajęcie dorywcze w celu dorobienia sobie na prezenty świąteczne i łakocie... .
Niestety, te dzieci zarabiają tak na życie i to w warunkach które dla nas byłyby nie do zaakceptowania. Standardowa ilość godzin pracy na dniówce to 8 do 12 godzin (u nas często dorosłym jest to za wiele). Zaś przeciętny zarobek (dniówka) mieści się w granicach 3 zł. polskich. Hmmm...
Taki dzieciak, ma prawo jedynie trzy razy w ciągu dnia wyjść do toalety. Za każde dodatkowe wyjście jego czas pracy wydłuża się o 5min. Nie ma przy tej pracy czasu na zabawę, lub obijanie się, ta praca to nie żarty.
Komplet bombek w pudełku, chińskie dziecko potrafi zrobić w 12 minut.
Co Wy o tym sądzicie? Czy taki bojkot jest uzasadniony? Czy nie kupując tych wyrobów polepszymy życie tych dzieci? Czy może w związku z mniejszym popytem na te produkty, obniżą im jeszcze zarobki? Czy świat powinien na to reagować?
Ludzie mają do tej sprawy stosunek bardzo różny. Słyszałem nawet wypowiedź, że "w Chinach bachorów jest bardzo dużo, więc niech pracują...". Pozostawię to bez mojego komentarza.  ::)